piątek, 3 stycznia 2014

Strona techniczna i kawałek historii

Na początku trochę o technikalii, bo już zaczynacie pisać.
1. Nie zmieniać czcionki, koloru, wielkości, pogrubienie, służy wyróżnieniu, pochylenie myślon, etc.
2. Wyrównanie do prawej i lewej (tzw. justowanie) to podstawa każdego piszącego na komputerze, jak nie wierzycie, to weźcie pierwszą książkę z brzegu.
3. Obok okna pisania macie ustawienia. Należy zmieniać etykiety. Wpisywać należy po przecinku: swój nick i rodzaj posta ( "kronika" dla opowieści ze stow-świątyni, "pokemon" - wszystko dotyczące pokemonów i pokewars, "szkoła" odnośnie lekcji, samouczków, etc., "hobby" do wszelkich pasji i "off-top" dla wiadomości techniczno-organizacyjnych). Jeśli nie wiecie, pod jaką etykietę coś podpiąć, pytajcie.
4. Sprawą oczywistą są netykieta, omijanie spraw religii, pieniądza, danych osobowych, polityki i innych drażliwych tematów, chyba że robicie to na tle kroniki i w sposób nieobrażający nikogo.
To chyba by było tyle, jakby coś, to będę potem dopisywać. Przypominam, że mam pełną kontrolę, więc w razie łamania regulaminu, czy wpadek merytoryczno-ortograficznych, mogę każdy post poprawić lub skasować. Każda poprawka będzie przeze mnie oznaczona. Nie czujcie się jakoś kontrolowani, ale pewne rzeczy jako admin muszę cenzurować.
Proszę o przysyłanie zdjęć do galerii 
Mariuz, nie licz na wiele, mogę najwyżej zrobić wykład o języku, ale mikrofony (a już tym bardziej kamerki) nie mam zamiaru kupować.

A teraz coś na rozpoczęcie kroniki, bo ktoś musi

Przeciągnęłam się i wzięłam z powrotem miotłę do ręki. szerokie spodnie kimona o gładkiej, czerwonej strukturze zaszumiały lekko pod wpływem ruchu i kontaktu z wiklinową miotłą. Zamiotłam brukowany plac przed światynią jeszcze dwa razy i machnęłam zirytowana ogonem.
- Nie ma tak dobrze. Powinnam się wylegiwać przed telewizorem z buzią pełną poki (japońskie słodycze, coś a'la paluszki w czekoladzie) zamiast harować jako sprzątaczka. W końcu jestem kitsune - mruknęłam sama do siebie, puściłam miotłę na bruk i obeszłam. W oddali widziałam zdziwioną twarz kapłana, ale postanowiłam nie zwracać na nią uwagi. Przeszłam za świątynię do zdziczałego ogrodu. Od razu zauważyła mnie ninetales. Podeszła powoli i przekrzywiła głowę, zachęcając do zabawy. Westchnęłam i uśmiechnęłam się lekko. Nie byłam w nastroju na harce. Za bardzo moja duma została pokiereszowana degradacją do pozycji służki. Usiadłam na kamieniu przy niewielkim oczku wodnym z magikarpiami. Nie cieszyłam się długo samotnością. Ktoś położył mi rękę na ramieniu. Odwróciłam się z miną naburmuszonego dziecka. Może zbyt bardzo dziecka...

Dł€gie, to może to nie jest, ale zawsze. kto dokończy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz